Rockandrollowa botanika, czyli o tym czy rośliny lubią słuchać Davida Bowiego

Wielu z nas, przynajmniej raz w życiu, spotkało się z opinią, że rośliny reagują na muzykę. Nawet sam Karol Darwin namiętnie grywał swojej mimozie na fagocie, próbując tym samym zmusić ją do zamknięcia listków. Mimo, że od czasów Darwina upłynęło sporo, w dalszym ciągu nie udowodniono jakoby rośliny miały swój gust muzyczny. Co więcej profesjonalne badania nad słuchem roślin nie cieszą się zainteresowaniem naukowców. Dla odmiany, te mniej profesjonalne mają się znakomicie. Wpisując w przeglądarkę “muzyka a rośliny” można odnaleźć sporo rewelacji na ten temat, niestety, zgłębiając źródła i autorów bardzo często okazuje się, że połowa z nich wykonywana jest przez uczniów szkół podstawowych, a druga przez botanicznych szaleńców tudzież badaczy dobrej energii.

Ciekawy jest fakt, że większość osób twierdzących, że muzyka ma wpływ na wzrost i rozwój roślin powołuje się na dwa eksperymenty. Warto więc przyjrzeć się tym doświadczeniom.

Łagodna muzyka i uzdrawiająca Energia Catherine Creth

Pierwszym z nich jest badanie przeprowadzone przez dwóch amerykańskich uczonych – Garego Schwartz profesora medycyny i psychologii oraz Catherine Creath – profesor optyki, która zajmowała się także właściwościami uzdrawiającej energii. Temat ich doświadczeń był następujący „Biologiczne skutki oddziaływania muzyki, hałasu i uzdrawiającej energii na wzrost roślin”. Schwartz i Cretath twierdzili, że rośliny są znakomitą grupą badawczą gdyż nie są podatne na efekt placebo oraz nie posiadają gustu muzycznego (gust muzyczny prowadzących to już zupełnie inna sprawa 😉 ). Badacze postawili hipotezę, że kiełkowaniu nasion sprzyja uzdrawiająca energia i „łagodna” muzyka amerykańskiego fletu (jak się później okazało była to ich ulubiona muzyka). Po wykonaniu kilkunastu testów ogłosili swoje wyniki: więcej nasion cukinii i okry wykiełkowało pod wpływem dźwięków niż pod wpływem ciszy. Ponad to zauważyli także, że liczba nasion mogła się zwiększyć dzięki energii zaaplikowanej im przez Creatch za pomocą… jej dłoni. Nie trzeba chyba dodawać, że badania te nie zostały potwierdzone przez żadne inne laboratoria. Należy jednak wspomnieć, że w artykule opisującym eksperyment autorzy obszernie cytowali książkę Dorothy Retallack – „Dźwięki muzyki, a świat roślin”, która prowadzi nas do drugiego eksperymentu, bardzo popularnego wśród fanów puszczania muzyki swoim zielonym kolegom.

„Muzykalne rośliny Dorothy Retallack”

Dorothy Retallack była amerykańską gospodynią domową zajmującą się wychowaniem dzieci. Gdy ostatnie z nich ukończyło studia, Dorothy zapisała się do koledżu dla kobiet – Temple Buell College, gdzie edukowała się z muzyki. W ramach owych studiów trzeba było wybrać także przedmiot ścisły, na który kobieta wybrała biologię. Jako projekt zaliczeniowy nasza bohaterka postanowiła połączyć muzykę i naukę ścisłą, a co za tym idzie sprawdzić jaki wpływ na roślina ma muzyka. Jako inspirację Dorothy, wykorzystała książkę „Wpływ modlitwy na rośliny”. Autor owej pozycji twierdził, że jeżeli będziemy gorliwie modlić się do swoich roślin, one będą bujnie wzrastać i obficie kwitnąć, natomiast jeżeli będziemy je atakować złymi myślami i słowami – zwiędną i w rezultacie umrą. Retallack zastanawiała się czy podobny wpływ może mieć „dobra” i „zła” muzyka. Oczywiście stwierdzenia dobra i zła muzyka było podyktowane przez gust muzyczny autorki. W tym miejscu należy także wspomnieć, że cała historia miała miejsce na początku lat 70-tych, czyli tzw “złotych czasach rocka”, a sama Dorothy Retallack, nie była fanką nowych dźwięków i chciała dowieść, że muzyka rockowa jest poważnym zagrożeniem nie tylko dla roślin, ale także dla ludzi.plyta4

Grupę badawczą eksperymentu stanowiły filodendrony, kukurydza, fiołki oraz kilka odmian geranium. Każdy z „badanych” słuchał różnej muzyki, na którą składały się utwory takich wykonawców jak: Bach, Schonberg, Jimmy Hendrix, a także Led Zeppelin. Jak nie trudno się domyśleć osobniki słuchające muzyki klasycznej bardzo obficie się rozrastały, podczas gdy te słuchające Led Zeppelin oraz Hendrixa nie rozwijały się wcale i odwracały się od głośników, z których płynęła muzyka rockowa. Autorka “podejrzewała”, że powodem może być perkusja, dlatego też zaaplikowała roślinom nagrania z wyciszonymi bębnami – i tutaj zdarzył się “cud”, bo po wyciszeniu perkusji rośliny rosły, co prawda nie aż tak bujnie jak te które słuchały Bacha, ale ich rozwój nie był zahamowany. Wniosek z tej części badań był następujący: John Bohnam (perkusista Led Zeppelin) i Mitch Mitchell (perkusista w zespole Hendrixa) mają zły wpływ na rośliny i kto wie czy nie na młodzież ich słuchającą takowoż.

Zwiędłe rośliny słuchające Led Zeppelin, fot. z książki Dorothy Retallack

Czasy tego eksperymentu zbiegły się także z wydaniem The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars, czyli piątego albumu Davida Bowiego, opowiadającego historię kosmity Ziggy’ego Stardusta, który przybywa na Ziemię ze swoją grupą i staje się gwiazdą rocka. Ten album, jak nie trudno się domyśleć, również został zaliczony do grupy dźwięków źle wpływających na rośliny.

Na całe szczęście dla ówczesnych i współczesnych fanów muzyki rockowej badania Dorothy były nie spójnie i występowała w nich duża ilość błędów. Liczba roślin poddana eksperymentom była zbyt mała i nie można było ich poddać analizie statystycznej. Ponad to badaczka często zmieniała miejsce eksperymentu, a wilgotność gleby mierzyła „na oko” palcem. Tak więc „muzykalne rośliny pani Retallack wylądowały na naukowym śmietniku”.

The Beatles i wzrost aksamitek

Jednym z ważnych eksperymentów badających słuch roślin jest badanie wykonane w Nowojorskim Ogrodzie Botanicznym. Badacze “zapuścili” aksamitkom (tagetes sp.) kilka utworów: Symfonia nr 41 C – Dur Mozzarta, Three to Get Ready Dave’a Brubecka, The Stripper w wykonaniu orkiestry Davida Rose’a, I want to Hold Your Hand oraz I Saw Her Standing There Beatlesów. W eksperymencie zastosowano ściśle naukowe metody. Rezultat był następujący: muzyka nie ma żadnego wpływu na wzrost aksamitek. Bardzo ciekawy był komentarz do przeprowadzonego eksperymentu: „Roślina nie zrzuciła ani jednego listka pod wpływem utworu The Stripper, nie zaobserwowano też by piosenki Beatlesów wywołały ruchy nutacyjne(<cykliczne kołysanie się lub wychylanie się niektórych części roślin>) którejś z łodyg”.

Podsumowanie

Pamiętajmy, że dotychczas nie przeprowadzono badań, które potwierdzałby występowanie jakichkolwiek reakcji na dźwięk wśród roślin. Wspomniany na początku eksperyment Darwina zakończył się fiaskiem i został nazwany przez niego samego „Eksperymentem Głupca”

Uspokojeni faktem, że muzyka rockowa nie ogłupia naszych roślin ani nas samych puśćmy głośno swoim paprotkom kilka utworów Davida Bowiego, albowiem David wielkim artystą był.


Przy pisaniu wykorzystano następujące materiały:
“What a plant knows” – Daniel Chamovitz;
“The Unscientific Method” – Arthur W.Galston;

fot. Katarzyna Dziedzic

1 thought on “Rockandrollowa botanika, czyli o tym czy rośliny lubią słuchać Davida Bowiego”

  1. Ja swoim puszczam “Plantasia” Marka Garsona, utwór z ’76 roku. Ostrzegam tylko, że fikusy bonsai chyba są na to głuche, mój stracił liście.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *