Zmiana koloru Hortensji

Na pewno zdarzyło Wam się zaciekawić intensywnie niebieskimi hortensjami, które można spotkać w punkcie ogrodniczym. Kupujecie takiego delikwenta, sadzicie u siebie, roślina chwilę jest niebieska, a następnie kolejne kwiaty już są różowe. Czy to tylko u hodowców tak na niebiesko kwitnie? Otóż nie! Niebieski kolor można z powodzeniem uzyskać u siebie w ogródku, co więcej nie jest specjalnie trudne. trzeba tylko zapoznać się z kilkoma trikami. Co prawda do rozkwitu hortensji jeszcze daleko, ale zapewniamy was, że warto już wcześniej się przygotować.

maculata2 - Copy
maculata3 - Copy

hydrangea macrophylla ‘Maculata’

Jej zwyczajowa nazwa najprawdopodobniej pochodzi od niejakiej Hortensji Barrett – jednej z wielu kochanek francuskiego botanika, lekarza Philiberta Commersona, który jak pierwszy opisał ten gatunek. Nazwa łacińska to Hydrangea i obejmuje wg różnych źródeł od 25 do 80 gatunków. W naturalnym środowisku można ją spotkać w Ameryce Północnej i Południowej, a także w południowo-wschodniej Azji. W ogrodach przydomowych najczęściej można spotkać hortensję wielkolistną zwaną także ogrodową, wiechowatą, rzadziej drzewiastą, od czasu do czasu na grządce mignie także hortensja piłkowana oraz dębolistna. h

deutschand2 - Copy

Słowem wstępu

Barwa kwiatów warunkowana jest odmianą, niemniej jednak istnieją “pewne” sposoby na jej zmianę.  Pamiętajmy, że zmienić barwę kwiatów hortensji możemy tylko z czerwonych/różowych na niebieską (ew odwrotnie), odmiany o kwiatach białych się nie przebarwiają. Ogólna zasada mówi, że kwiaty Hortensji zmieniają kolor w zależności od odczynu podłoża oraz zawartości żelaza i glinu w glebie – i tymi wielkościami należy “manipulować”.

blaumeise2

Hydrangea macrophylla ‘Balumeise’ – przed i po kuracji koloryzującej

Dygresja – powtórka z chemii

Za kolor kwiatów hortensji ogrodowej odpowiedzialne są organiczne związki chemiczne zwane antocyjanami. Zgodnie z zasadami chemii, w niskim pH (odczyn kwaśny) barwniki antocyjanowe zmieniają kolor na czerwony, gdy jednak pH jest wysokie (odczyn zasadowy) barwniki robią się niebieskie.
Gdyby ktoś miał problem z wyobrażeniem sobie tego, proponujemy mały eksperyment – gdy dodamy do soku z czarnej jagody octu lub przynajmniej cytryny (odczyn kwaśny) – sok zrobi się czerwony. Podobnie można zrobić z czerwoną kapustą – gdy posypiemy ją sodą (odczyn zasadowy) – kapusta zrobi się niebieskawa.

Na zdrowy rozsądek Hortensje powinny reagować podobnie… niestety nie, Hortensje reagują dokładnie ODWROTNIE. W środowisku kwaśnym będą niebieskie, w zasadowym różowe.

Zmiana koloru

Bezpośrednio za zamianę koloru odpowiedzialny jest glin, niestety (lub stety) związku glinu są rozpuszczalne tylko w kwaśnym środowisku stąd też rośliny powinniśmy sadzić na glebie kwaśnej. Podsumowując: aby delikwent ładnie się przebarwił musimy zapewnić mu kwaśne podłoże oraz duże ilości glinu. W tym celu stosujemy Ałun (ok 7 g dwa lub trzy razy w ciągu sezonu) lub specjalny nawóz o bardzo dosłownej nazwie “Hortensja niebieska”.

lavbla2

Hydrangea macrophylla ‘Lavbla’ – przed i po kuracji koloryzującej
masja

Hydrangea macrophylla ‘Masja’ – przed i po kuracji koloryzującej
frau Fujiyo

Hydrangea macrophylla ‘Frau Fujiyo’ – przed i po kuracji koloryzującej

Kolory hortensji w zależności od pH gleby

  • Ph 4.5 – intensywnie niebieski
  • Ph 5.1 – niebieski
  • Ph 5.5 – niebieskoróżowy
  • Ph 6.5 – ciemnoróżowy
  • Ph 6.9 – różowy
  • Ph 7.4 – jasnoróżowy

Na zakończenie:

  1. Pamiętajmy, że rozwinięte kwiaty nie zmienią już swojego koloru, jeżeli chcemy mieć niebieskie hortensje powinniśmy jak najszybciej rozpocząć kurację koloryzującą.
  2. Na glebach zasadowych nie ma możliwości zmiany barwy kwiatów.
  3. Właściwości zmiany koloru mają tylko hortensje ogrodowe, i tylko w kolorze różowym (białych niestety nie da rady już zmienić).

fot. K.Dziedzic, W. Foremska

Russell Page – sławny projektant, o którym nikt nigdy nie słyszał

Tym wpisem chcielibyśmy rozpocząć serię artykułów o ważnych ogrodnikach i projektantach, którzy przyczynili się do rozwoju architektury krajobrazu i sztuki projektowania zieleni. Jeżeli macie pomysł na przyszłego bohatera cyklu – piszcie do Nas śmiało z propozycjami.

Na pierwszy ogień idzie artysta znakomity i wybitny, z którym niestety czas obszedł się bardzo po macoszemu. 34 lata po śmierci mało kto wie kim był i jak ogromny miał wpływ na sztukę projektowania ogrodów. Poznajcie Russela Page’a, który sam siebie określał słowami: sławny ogrodnik, o którym nikt nigdy nie słyszał.

Jego klientami byli ludzie z pierwszych stron gazet począwszy od Pierwszej Damy – Lady Bird Johnson, poprzez Oscara de la Rentę, skończywszy na księżnej Windsoru.  Sam niechętnie mówił dla kogo pracował i był osobą bardzo dyskretną, dlatego tak na prawdę o wielu jego sławnych pracodawcach nie wiemy. Obecnie zapomniany, jest de facto ojcem współczesnej sztuki projektowania terenów zielonych i ogrodów użytkowych.

russel page

Skromny człowiek – wielki artysta

Russel Page urodził się w Anglii, w 1906 r., w Lincolnshire, z wykształcenia był artystą malarzem – z zamiłowania projektantem ogrodów. Szybko jednak okazało się, że jego pasja stała się dobrze płatnym zawodem, a wrażliwość wykształcona podczas studiów na Akademii Sztuk Pięknych w Londynie oraz Paryżu czyniła powstałe projekty jedynymi w swoim rodzaju.
Roślinami był zainteresowany od najmłodszych lat, przygodę z profesjonalnym ogrodnictwem  rozpoczął przypadkiem, dorabiając sobie przy zakładaniu terenów zieleni podczas studiów w Paryżu. Projektowanie jednak, tak zafascynowało 22-letniego wówczas Russella, że w 1928 r., jeszcze w trakcie studiów postanowił kontynuować karierę w ogrodnictwie, początkowo jako pracownik fizyczny, a następnie jako architekt krajobrazu. Swoją wieloletnią przygodę rozpoczął od projektu ogrodu skalnego w Rutland, zamawiającym był  Guy Fenwick, a za swoją pracę Rusell otrzymał wynagrodzenie w wysokości 1 funta dziennie. Kolejne zlecenia pojawiły się dość szybko i były to rewitalizacje ogrodów przypałacowych  we Francji (Melun – 1930 r., Boussy Saint-Antoine – 1932 r.).

Po ukończeniu studiów i powrocie do Wielkiej Brytanii, rozpoczęła się na dobre jego przygoda z architekturą krajobrazu, która trwała aż do śmierci. Pierwsze duże projekty wykonywał w pracowni Richarda Sudella znakomitego architekta krajobrazu oraz autora książek ogrodniczych. Pomiędzy kolejnymi zleceniami, za namową Sudella, pisał  bardzo dobrze przyjmowane artykuły do ​​czasopisma ‘Landscape and Gardening’.

Przedwojnie

Lata 1935-1939 to czas owocnej współpracy z architektem i urbanistą Geoffrey’em Jellicoe, której owocem jest wiele znakomitych założeń urbanistyczno – ogrodniczych. Do najbardziej znanych należą: otoczenie oraz i budynek “Caveman Restaurant” w Cheddar Gorge, Royal Lodge w Windsor Parku; Ditchley Park w Oxfordshire, Regent’s Park w Londynie oraz Broadway w Cotswolds. W tym okresie Page kontynuował także rewitalizacje zabytkowych założeń ogrodowych: otoczenie przy Leeds Castle  w Kent, przypałacowe ogrody Le Vert Bois we Francji oraz przy zamku Chateau de la Hulpe w Walonii.
Niestety, dobrze zapowiadającą się karierę przerwała na prawie dziesięć lat II Wojna Światowa. Ten okres to tak na prawdę biała plama w biografii Page’a, a sam Page nie wiele mówił na jego temat. To co wiemy na pewno, to to że służył w Britain’s Political Warfare Department we Francji, Egipcie, Stanach Zjednoczony oraz na Sri Lance.

chateau de la hulpe
Russell Page, Garden Museum_1931

Ogrodnik celebryta?

Lata powojenne to największy „bum” na usługi Page’a. Ogrodnik pracował głównie poza Wielką Brytanią, a z jego usług korzystała europejska śmietanka artystyczna i arystokracja, z księżną Windsoru oraz królem Belgii Leopoldem III na czele. Jego projektami zachwycają się także w Stanach Zjednoczonych – jest autorem pomnika dla Narodowego Arboretum Stanów Zjednoczonych.

Aby pokazać skalę jego popularności należy wspomnieć, że w latach siedemdziesiątych XX wieku cieszył się już taką renomą, że
czas oczekiwania na projektanta wynosił ponad rok, a jego dzienna stawka oscylowała wokół 1000 dolarów. Przyjaźnił się także z wieloma wpływowymi ludźmi. Dzięki temu święta mógł spędzać na Barbados z ówczesnym baronem mediów brytyjskich Sidneyem Bernsteinem, a w wakacje żeglować na jachcie włoskiego milionera Gianni Agnelli.

Pomimo tak ogromnej sławy Page nie był typem celebryty i w większości przypadków, w szczególności w późniejszych latach,  rezygnował z wynagrodzenia lub pracował za niewielkie pieniądze, dla ludzi których lubił i szanował.  Był też człowiekiem wielu sprzeczności, dla przykładu pomimo, że w swoim życiu zaprojektował tysiące ogrodów, co zaskakujące, sam nigdy nie posiadał własnego. Prowadził także bardzo ascetyczny tryb życia – w przerwach między licznymi ekskluzywnymi podróżami, mieszkał i pracował w północnym Londynie w jednopokojowym mieszkaniu, prawie bez mebli, nigdy też nie “dorobił” się prawdziwej pracowni. 

Spirit of the place – czyli jedyny właściwy ogród w konkretnym miejscu

giardini della landriana
Giardini della landriana – Włochy


“Jego głównym zajęciem nie było projektowanie pięknego ogrodu, a raczej tworzenie harmonii miejsca”


Co było wyjątkowego w jego projektach? W jedynej swojej książce “Edukacja Ogrodnika” szczegółowo opisywał swoją koncepcje ogrodu, który powinien mieć „duszę” i nawiązywać do otaczającego go miejsca (spirit of the place). Powinien być przedłużeniem otaczającej go przyrody. Według Page’a, projekt nie powinien ingerować w topografię i mikroklimat – co więcej należy z tych dwóch rzeczy korzystać i dobrze eksponować. Podobna zasada tyczy się doboru roślin – projektant zachęcał do  korzystania z gatunków charakterystycznych dla danego otoczenia lub danego stylu (Page bardzo często wykorzystywał gatunki rodzime w swoich projektach).
Nie należy jednak mylić tych założeń z ogrodami naturalistycznym – przykładowo: przy barokowej willi nie sprawdzi się bujna roślinność. Page był głęboko przekonany, że poprzez obserwację otoczenia i umiejętne łączenie wszystkich elementów przyrody ożywionej i nieożywionej, można zaprojektować miejsce uniwersalne, nie podlegające upływającemu czasu i przychodzącym trendom. Swoją drogą, ogrodnik był wyjątkowym ignorantem jeśli chodzi o mody i trendy tamtych czasów – wszystko co powstało później niż lata 40-te XX w., zwyczajnie dla niego nigdy nie istniało. Z kolei zamiłowanie do cierpliwej obserwacji oraz pogoni za harmonią sprawiały, że jego projekty ciągnęły się nawet i latami. Bardzo często też, po jakimś czasie, wracał do swoich klientów z ulepszeniem zaprojektowanej wcześniej zieleni. Marella Agnelli, mecenas i kolekcjonerka sztuki, żona założyciela Fiata – Gianni Anelli, tak wspomina jej współpracę z ogrodnikiem: “Jego głównym zajęciem nie było projektowanie pięknego ogrodu, a raczej tworzenie harmonii miejsca” i chyba w tym zdaniu można zawrzeć motto przyświecające całej pracy twórczej projektanta.

edukacja-ogrodnika-b-iext3951571

Jedyna Książka Russell’a Page’a

Spuścizna i garść anegdot

W “przypadku Page’a” jest jakaś niezrozumiała niesprawiedliwość losu, pokazująca jak szybko niektórzy ludzie znikają po śmierci. Trzy dekady później mało kto pamięta o człowieku, wielkim projektancie, który był de facto, prekursorem współczesnej architektury krajobrazu.

Przez wiele lat spuścizna po tym artyście znajdowała się w rękach jego belgijskiego przyjaciela Roberta de Belder, ale ostatnio dzięki staraniom dyrektora brytyjskiego Garden Museum – Christophera Woodwarda – rysunki, szkice i projekty można oglądać w tymże muzeum. Może to przywróci mu należną sławę i miejsce w historii współczesnej architektury krajobrazu.

Ann Bass gardenfor marion brenner
Ann Bass gardenfor marion brenner2
giardini della landriana (2)
longleaf castle garden
MarellaAgnelli-villa perosa
villa perosa

Russel Page zmarł w 1985 r., został pochowany, na własne życzenie, na terenie posiadłości swojego przyjaciela w Little Badminton w bezimiennej mogile.

zdjęcia:  G. van Zuylen and M. Schinz, The Gardens of Russell Page, Wikipedia, Garden Muzeum - Londyn;